środa, 28 kwietnia 2010

Rozdział 1

Otworzyłam oczy i spojrzałam zaspana na budzik.
Cyferki na wyświetlaczu przeskoczyły na 6:57.
Powoli usiadłam, przeciągnęłam się, nie wychodząc z łóżka rozchyliłam zasłony i wyjrzałam przez okno.
Sięgnęła do okna, by przekręcić klamkę. Chłodne, wilgotne powietrze wpadło do pokoju. , więc szybko schowałam się pod kołdrę,
starając się ocalić resztki ciepła. Nagle ogarnął mnie niepokój.
Początkowo nie zdawałam sobie sprawy czego dotyczył, ale stopniowo przypomniałam sobie jego przyczynę. To pierwszy dzień w nowej szkole.Zadzwonił budzik. Przestraszyłam się i wyskoczyłam z łóżka jak
oparzona. Lękliwie podkulając palce u stóp założyłam kapcie. Odwróciłam się w stronę krzesła, gdzie poprzedniego wieczora przyszykowałam
sobie na rozpoczęcie roku - białą koszulę i jeansy. Kiedy już się ubrałam, szybko związałam swoje długie rude włosy w luźną kitkę.
Za chwilę rozległ się
głos taty :
- Sheila, kochanie! Pośpiesz się, chyba nie chcesz się spóźnić?
- Już idę, tato! - krzyknęłam, założyłam torbę na ramię i zbiegłam po schodach.


Poczułam dym. Zauważyłam tatę stojącego przy kuchence , robiącego naleśniki. Od czasu śmieci mamy
nadal nie radzi sobie z gotowaniem, zazwyczaj robię to ja. Podeszłam do niego, żeby zobaczyć
jak mu idzie. Naleśniki nie wyglądały apetycznie, były strasznie spalone. Nie chcąc robić
tacie przykrości wyjęłam dwa talerze i położyłam je na blacie.
- Tato, dzisiaj była moja kolej na zrobienie śniadania. - powiedziałam.
- Wiem, ale chciałem zrobić Ci niespodziankę. Wiem, że lubisz naleśniki. - odpowiedział z uśmiechem. -
cóż, może nie będą takie dobre jak twoje, ale zawsze coś!
Kiedy naleśniki były już gotowe, zjadłam je szybko, bo chciałam zadzwonić do swojej najlepszej przyjaciółki - Stelli.
Trochę żałuję, że wyprowadziłam się z Parkville. Mieszkałam tam całe 16 lat, byłam bardzo przywiązana do tego miejsca.
Tata przeprowadził się ze mną do Merkantville, żeby przede wszystkim otrząsnąć się ze śmierci mojej mamy. Nie mówił mi
tego, ale wiem o tym. Mama była jego pierwszą i ostatnią miłością. Moje myśli zakłócił dzwięk silnika samochodu
zapalanego przez tatę. Podnosząc torbę, zaczęłam się zastanawiać jak to będzie w tej nowej szkole. Założyłam kurtkę,
trampki i wyszłam. Szybko wskoczyłam do samochodu taty. Drogę przetrwaliśmy w milczeniu. Kiedy już dojechaliśmy,
w końcu się odezwał :
- Będzie dobrze, zobaczysz.
- Zobaczymy - odezwałam się i niepewnie zaczęłam iść w stronę szkoły.

3 Komentarze :)):

Anonimowy pisze...

super
kiedy następny rozdział?

Malwinaa_ pisze...

fajne/ ; )

PartycjaX pisze...

Podoba mi się