Wstałam i spojrzałam na nią. Ogarnął mnie strach. Stały za nią jeszcze trzy
dziewczyny które widziałam na rozpoczęciu. Otrzepałam sobie spodnie i spojrzałam na nią.
- Kim ty jesteś? O co ci chodzi? - powiedziałam ze smutkiem.
- Nazywam się Noemi, Rudzielcu. - zachichotała i popchnęła mnie na szafki.
Zadzwonił dzwonek - mój wybawca.Mam nadzieję, że nie będę chodziła do klasy razem z Noemi i jej koleżankami.
Myślałam, że nie będzie tu tak źle. Zresztą zobaczymy, może znajdę jakąś
bratnią duszę. Sala 33 - matematyka. Zaczęłam krążyć po korytarzu, ale zauważyłam parę
osób idących do tej samej klasy, której ja szUkam. Spojrzałam ukradkiem
na osoby siedzące w klasie i odetchnęłam z ulgą - nie było tam dziewczyn, które
widziałam na apelu. Może nie będzie tak źle.
Stanęłam przy biurku nauczyciela, żeby powiedzieć mu, że jestem nową
uczynnicą w tej szkole. Uśmiechnął się do mnie i pokazał mi ławkę, w której mam
siedzieć. Miałam siedzieć koło strasznie przystojnego chłopaka, imieniem Nick.
- Cześć, jestem Sheila. Sheila Bellamy. - uśmiechnęłam się.
- Super. Ja nazywam się Nick. - odpowiedział znudzony i spojrzał do swojej książki.
- Ehm. Mam pytanie. Wiesz może do jakiej klasy chodzi .. Noemi? Nie znam jej nazwiska,
ale jej imię jest dosyć oryginalne. - zapytałam się nieśmiało.
- Noemi? - odpowiedział radosny - Oh. Ona chodzi do 3B. Dlaczego pytasz?
- No bo .. - nie zdążyłam mu odpowiedzieć, bo nauczyciel mi przerwał :
- Nie rozmawiajcie! Nowa, a już się panoszy!
Spłonęłam rumieńcem.Będzie dobrze, przecież w klasie byłam najlepsza z matematyki, chodziłam
na wszystkie konkursy, ale lepiej nie będę się tym chwaliła. Jeszcze wezmą mnie za
kujonkę, czy coś w tym rodzaju. Pan Lerman napisał na tablicy zadanie do obliczenia. Nikt się
nie zgłosił, więc wybrał mnie. Wstałam i prawie przewróciłam się o kogoś torbę, ale w ostatnim momencie
podparłam się o ławkę. Dziewczyny siedzące w ostatniej ławce chichotały, ale nie miałam zamiaru
się tym przejmować. Nie chcę, żeby one też zepsuły mi dzisiaj humor. Już starczy. Podeszłam
niepewnie do tablicy i wzięłam kredę w rękę. Kiedy rozwiązałam już zadanie, czekałam, aż pan Lerman
je sprawdzi. Kiwnął głową i uśmiechnął się :
- Bardzo dobrze, Bellamy.
Odeszłam do swojej ławki bez słowa i przepisywałam swój przykład do zeszytu wiedząc, że połowa klasy
się na mnie patrzy. Nick poprosił mnie o rozwiązanie kolejnego zadania, żeby mógł podlizać się nauczycielowi.
Ostatnio za mocno mu podpadł - tak mi opowiadał. Kiedy zadzwonił już dzwonek powoli zaczęłam wkładać
książki do torby. Podeszły do mnie 2 dziewczyny :
- Hej, jestem Chanel - uśmiechnęła się i trąciła łokciem swoją koleżankę.
- A ja Burberry, miło mi cię poznać. - zachichotała - mamy prośbę. Widziałyśmy, że jesteś dosyć
dobra z matematyki. Dzisiaj jest impreza u Noemi i nie będziemy miały czasu odrobić naszych
zadań domowych. Mogłabyś zrobić to za nas?
- Noemi? - przełknęłam ślinę - No nie wiem. Chciałam dzisiaj ..
- Odwdzięczymy ci się - przerwała mi Chanel.
- Na prawdę, nie mogę. Przykro mi. Może następnym razem.
- Jeszcze zobaczymy! - prychnęła.
Następne lekcje minęły równie szybko, nie działo się nic ciekawego.
Nadal siedziałam z Nickiem. Dostałam od mojego taty smsa :
"Kochanie, nie będę mógł dzisiaj po Ciebie przyjechać. Przyjedzie po Ciebie nasza sąsiadka."
Nie byłam za bardzo zadowolona. Chciałam wyżalić się z tego wszystkiego tacie, a nie
osobie zupełnie mi nieznanej. Wyszłam przed szkołę. Zaczęło mocno padać, więc założyłam
kaptur na głowę. Zauważyłam Noemi ze swoimi koleżankami - Chanel i Burberry w luksusowym
samochodzie. Kiedy koło mnie przejeżdzały ochlapały mnie i pojechały dalej. Spojrzałam na
siebie. Byłam cała mokra! Dlaczego ona cały czas mi to robi? Przecież razem wymieniłyśmy
tylko parę zdań! Koło mnie zatrzymał się samochód. To pewnie moja sąsiadka.
- Wskakuj, Shaila! - krzyknęła radośnie z samochodu.
Weszłam do niego i zatrzasnęłam drzwi. Samochód był strasznie mały. Trochę wstyd było mi
nim jeździć przy takich bogatych kolegach i koleżankach.
- Cześć - powiedziałam nieśmiało - to ty jesteś moją nową sąsiadką? Jak masz na imię?
- Nazywam się Victoria. A to mój braciszek , Samuel. Jest w twoim wieku. - spojrzała w lusterko.
Obróciłam się do tyłu, żeby go zobaczyć.
- I jak tam w nowej szkole? Poznałaś kogoś?
- Tak, poznałam kilka osób. Ehmm - zawahałam się, czy powiedzieć jej o swoich problemach - niestety,
jest taka jedna nie za miła.
- Jak to? - zapytała się Victoria.
- No bo .. cały czas mnie zaczepia. Popycha, podkłada nogi. A ja zupełnie jej nie znam!
Praktycznie z nią nie rozmawiałam! - wyżaliłam jej się - Ma na imię Neomi, a jej koleżanki
to Chanel i Burberry. Może nie powinnam iść do szkoły prywatnej..
- Nie przejmuj się, będzie dobrze. Jeśli nie, zawsze możesz poprosić nas o pomoc. - odezwał się Samuel.
Zapomniałam, że w ogóle jest w tym samochodzie.
- Sam, ty też chodzisz do tej szkoły co ja?
- Niestety nie. Chodzę do Gimnazjum publicznego. - odpowiedział ze smutkiem - Chciałbym chodzić
do szkoły prywatnej, tak jak Ty!
- Uwierz, nie chcesz.. - westchnęłam.
czwartek, 29 kwietnia 2010
Rozdział 2.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
4 Komentarze :)):
chciałbym wiedzieć, czym zajmuje się Victoria
Victoria jest sąsiadką Shaili. Nadal uczy się w liceum, nie ma konkretnego zawodu. Jest pełnoletnia.
Ciekawe ;)
Bellamy ? To dość oryginalne nazwisko ... Matt Bellamy :D
A rudzielec to od Hayley ?
Nie no, świetne :D czekam na resztę ;)
Oh! Jesteś bardzo kreatywna. Nie mogę się doczekać dalszego ciągu opowiadania!
Prześlij komentarz